Sina Weibo, ciekawa hybryda Twittera i Facebooka

Sina Weibo to obok Tencent Weibo, o którym pisałem niedawno, jeden z najpopularniejszych portali społecznościowych w Chinach. Od jakiegoś czasu posiadam tam konto i miałem zamiar napisać o nim kilka zdań. Realizację odkładałem jednak na przyszły miesiąc, gdyż ostatnio zbyt wiele miejsca (i czasu) poświeciłem tego typu sieciom. Zdanie zmieniłem gdy, robiąc poranny przegląd “prasy”, otworzyłem stronę sport.pl. Wiadomością dnia była akurat Agnieszka Radwańska (najlepsza polska tenisistka) zakładająca konto na chińskim Twitterze. Raptem kilka tygodni temu ogłaszano śmierć profesjonalnego dziennikarstwa, gdy jeden z zachodnich portali informował bodajże o tym, że jakieś znane małżeństwo przestało śledzić swoje wpisy. Jeżeli mieliście jeszcze jakiekolwiek wątpliwości w tej kwestii, to teraz macie już odpowiedź.

Wróćmy do samego portalu. Sina Weibo nazywany jest często odpowiednikiem popularnego zachodniego serwisu gdyż jego podstawą są krótkie wiadomości o limicie 140 znaków i prosta komunikacja między użytkownikami. Chińczycy oferują jednak zdecydowanie więcej funkcji. Podobnie jak w przypadku Tencent mamy tu system levelowania (nagradzający naszą aktywność w sieci) oraz bardziej złożone oznaczanie użytkowników, których dodajemy do znajomych. Przeglądane wpisy również można podzielić według kategorii, a na specjalnej stronie śledzić i lajkować najważniejsze z nich. Na pochwały zasługuje sposób publikowania zdjęć, które pojawiają się w formie miniatur (nie zaś linków) i pozostają widoczne cały czas w historii naszych postów. Dodatkowo fotografie zamieszczane są też w specjalnej galerii, gdzie znajomi mogą je “lubić” oraz komentować.

Strona Sina Weibo wyposażona jest także w sklep z aplikacjami, salonik z grami oraz kreator widgetów, które umieścimy na naszej prywatnej witrynie. Jeżeli jeszcze mało nam atrakcji, to możemy wykupić specjalny (wielopoziomowy) pakiet VIP powiększający rozrywkowe zasoby naszego konta. W efekcie otrzymamy dostęp do atrakcyjnych szablonów (pozwalających upiększyć nasz profil) oraz odznaczeń i rozbudowanych gier 3D (plus wiele innych zabawek, których jakoś nie mogłem uruchomić w trybie trial).

Powiedzmy jeszcze słowem o aplikacji mobilnej. Występuje ona bowiem w dwóch osobnych wersjach. Pierwsza oferuje podstawowe dla tego typu programów funkcje i dostępna jest w języku angielskim, co wydaje się dosyć ciekawe zważywszy na fakt, że portal Sina Weibo nie ma obecnie takiej opcji (choć podobno w niektórych regionach jest już dostępne częściowe tłumaczenie). Druga zaś to ta właściwa i bardziej dopracowana. Z wartych uwagi nowości znajdziemy w niej przejrzystą listę naszych znajomych (w formie książki telefonicznej charakterystycznej dla telefonów komórkowych) oraz bardzo ładny przegląd profili. Ogólnie jednak fajerwerków brak.

O ile Tencent Wiebo śmiało można nazwać chińską odpowiedzią na Twittera, o tyle Sina Weibo przypomina bardziej jego hybrydę z Facebookiem. Zachodni użytkownicy zapewne szybko się tu pogubią, ale gdy już opanujemy podstawy korzystania z serwisu zrobi on na nas pozytywne wrażenie. Jest tu zdecydowanie więcej powodów by przesiadywać godzinami niż w sieciach społecznościowych typu przeczytaj-napisz-dłub w nosie albo wyjdź. Tylko uważajcie na to co piszecie, treści są bowiem monitorowane z polecenia rządu.

Konto możecie założyć tutaj: weibo.com

Powiązane wpisy: